poniedziałek, 16 listopada 2009

Dziś na uczelni wychodząc z toalety zobaczyłam coś co wyglądało na bardzo chudy i długi liść, ale liść zaczął się ruszać i okazało, że to wąż i właśnie na mnie patrzy. Miał jakiś metr długości i był szeroki na dwa centymetry. Od razu pokazałam reszcie, wszyscy się zbiegli i oglądali a technik zadzwonił po weterynarza czy kogoś takiego. Gdzieś po 30 minutach przyszli i go złapali. Trochę to straszne, że tutaj na każdym kroku można spotkać jakieś dziwne zwierzę. Poniżej znajduje się zdjęcie tego węża. Praca mi wreszcie ruszyła już wiem co robiłam źle i wreszcie uzyskuje mod prowadzony w rdzeniu. Także teraz mogę się już zabrać za porządne obliczenia.
W niedzielę byłam w Singapore Science Center. Nie udało mi się zrobić żadnych ciekawych zdjęć choć miejsce jest bardzo ciekawe. Spędziłam tam cztery godziny a i tak nie udało mi się zobaczyć wszystkiego.
No musze wracać do pracy. Pa :*

piątek, 6 listopada 2009

Symulacje

To jest naprawdę pracowity tydzień. W poniedziałek przyjeżdża do Singapuru mój promotor z Polski i będę się musiała tłumaczyć z tego co robiłam przez cały miesiąc. Dlatego siedzę na uczelni do późna i próbuje uzyskać coś z symulacji. Nie jest to takie proste bo zazwyczaj czekam około 40 minut na wynik, a potem okazuje się że jest źle. Jak na razie nie udało mi się zaprojektować światłowodu w którym światło propagowałoby się w rdzeniu, ale myślę że jestem już blisko. Więc weekend też zapowiada się pracowity. Na szczęście robi się to całkiem przyjemnie.
Pogoda na zwiedzanie zresztą nie jest najlepsza bo rozpoczyna się pora deszczowa i codziennie pada, a słońca wogule nie widać.
Pozdrawiam :*

poniedziałek, 2 listopada 2009

Sentosa

Wczoraj byłam znowu na Sentosie, ale tym razem popływałam sobie w morzu. Woda jest bardzo przyjemna, a na plaży nie ma zbyt wiele ludzi. Ja niestety też byłam sama bo tutaj każdy boi się opalić. W sklepie z kosmetykami trudno kupić krem do twarzy, który nie jest wybielający.
Nie wszyscy wiedzą, że w Świnoujściu są znaki zakazu karmienia dzików, tutaj są takie same tylko zamiast dzików na znakach są małpy J. Ale nie udało mi się jeszcze żadnej zobaczyć.
Byłam też w dużym centrum handlowym i wreszcie udało mi się kupić śmietanę. Śmieszne było to że już w niektórych miejscach wiszą świąteczne ozdoby, ale najlepiej chyba wygląda ogromna, przybrana, sztuczna choinka stojąca na zewnątrz przy 32 stopniach i prażącym słońcu.
Chciałam jeszcze powitać nowego członka rodziny – wygląda cudnie, gratulacje dla rodziców.
Całusy :*